piątek, 28 grudnia 2012

4."Zjesz dziś ze mną kolacje?"

Wczoraj dałem plamę.Muszę się jakoś odwdzięczyć Cam.Na razie zrobię jej śniadanie.
Po cichutku wszedłem po schodach i zajrzałem do jej pokoju.Spała.Była taka słodka a zarazem bezbronna.Jezu Niall ogarnij się.Postawiłem jej jedzenie na szafce.I przyniosłem jej swoje czyste ubrania.Napisałem jej karteczkę którą położyłem przy śniadaniu.

'Cam"
-Która,to godzina?-Powiedziałam sama do siebie.
-Jejku,już dochodzi 12;00,a ja jeszcze u nich.
Zobaczyłam tackę z śniadaniem i karteczkę"Dla Cam"
Postanowiłam przeczytać.
'Jak wstaniesz,zjedz śniadanie które ci zrobiłem.Po prawej stronie łóżka leżą czyste ubrania,weź je i idź wziąć prysznic.Łazienkę masz w pokoju. Wiem że wczoraj nie miałaś na to czasu :) Resztę sam ci powiem :) Niall"

To było słodkie z jego strony.Chociaż znam go dopiero jeden dzień czuję jakbyśmy się znali od małego.Dziwne ,nie? Wiem,że Nialler jest inny,od reszty chłopaków.Jest słodki i taki...Jesus(czyt.Dżyzyz xD)Dziewczyno nie myśl tak o nim ..
Zjadłam śniadanie które mi przygotował,było pyszne.
Wstałam z łóżka i wzięłam ubrania. Chyba były jego.
Wzięłam prysznic i ubrałam się.No cóż ,rozmiar nie był dobry.Koszulka była długa,a spodnie trochę za luźne.
Włosy związałam  w niechlujnego koczka .
Wzięłam tackę  i wyszłam na korytarz.Było bardzo cicho,a było już po 12;00.
Postanowiłam zejść do kuchni.
Schodziłam po schodkach i na moją głupotę skoczyłam z ostatniego .
Luźne dresy automatycznie zjechały mi do kostek.Usłyszałam cichy chichot.
Rozejrzałam się po kuchni i zobaczyłam Nialla.
-Rozmiar nie pasuje,prawda?
-Trochę.-Zaczerwieniłam się.Uratowała mnie tylko ta za dużą koszulka.Postawiłam tacę na podłogę i już chciałam poprawić spodnie.
-Zaczekaj.
-Nie,będę tu przecież stała w samej koszulce- Zaśmiałam się.
-Ściągnij spodnie i daj mi je,coś tylko zrobię i ci je dam z powrotem-Uśmiechnął się.
Spojrzałam na niego z mino typu O_O .Chłopak zaśmiał się.
-Oddam ci je nie bój się.
Dałam mu te spodnie i  starałam się jak najbardziej schować pod za dużą koszulką.
-W spodniach ,jest ściągacz-Zaczął.-Schowałem go bo mi nie był potrzebny.
-Teraz już ci nie spadną-Uśmiechnął się i podał mi dresy.
-Mam nadzieję -Zaśmiałam się i założyłam je.
-A gdzie chłopaki?-Spytałam
-Oni pojechali na miasto.
-A ty?
-Zostałem z tobą-Po raz kolejny posłał mi swój przepiękny uśmiech.
-Przepraszam cię -Powiedział
-Za co?
- No za wczoraj
-Nic się nie stało.-Uśmiechnęłam się.
-Bo wiesz,ja kiedy jest pod wpływem alkoholu mówię prawdę i w ogóle mówię głupoty.Nic ci wczoraj głupiego nie powiedziałem albo co gorsza zrobiłem?
Zastanowiłam się się chwilkę.Oprócz tego że przycisnąłeś mnie do ściany,powiedziałeś do mnie "moje kochanie", pociągnąłeś do siebie na łóżko i przytulałeś mnie tak mocno że nie mogłam oddychać.
-Nie coś ty nic nie powiedziałeś i nic nie zrobiłeś-Skłamałam
-W zamian tego że się mną opiekowałaś całą noc zjesz dziś ze mną kolację?-Spytał nieśmiało i spuścił głowę.
-Pewnie,tylko o której?
-O 19 ,przyjadę po ciebie.-Widać było że jest szczęśliwy.
U Niall'a byłam aż do 17;00.Pomogłam mu sprzątać po wczorajszej imprezie.Nie było tego dużo.
Nawet nie wiedziałam kiedy ten czas tak szybko zleciał.

*
-Jestem!-Krzyknęłam wchodząc do domu,nie spodziewałam się odpowiedzi a jednak.
-Cześć córciu-Usłyszałam głos z salonu.
-Dziś o 19 wychodzę ok?-Spytałam
-Nie dziś ,będziemy mieli gości o 19 i ty też musisz być.
-Taa, pewnie znowu twoi  klienci.
-Nie.
-To oświeć mnie kto to będzie-Rzuciłam.
-Moi znajomi,przyjedzie dawna przyjaciółka mamy Maura z mężem i z synem.
Na samo wspomnienie o mamie coś tak jakby ustało mi w gardle.
-Syna powinnaś pamiętać.
-Nie pamiętam.
Super,muszę odwołać kolację z Niallem.
Poczułam wibracje w kieszeni.Wyjęłam  telefon i zobaczyłam że dostałam sms'a od Niallera.
'Przepraszam,ale nie możemy iść dziś na to kolację.Rodzice jadą do znajomych i ja muszę jechać razem z nimi.Przykro mi.Ale możemy iść jutro,co ty na to ? Niall.
 Odpisałam mu;
'Dobrze się składa ,bo ja też nie mogę dziś wyjść.OK Jutro możemy pójść :)

-Camille ,nakryj do stołu-Krzyknął mi tata z kuchni.
-OK.
Wyjęłam z szafki pierwszy lepszy obrus.Narzuciłam go na stół i poszłam po talerze i sztućce.
Wszystko rozłożyłam tak jak się należało.
-Już-Powiedziałam i poszłam do kuchni gdzie tata coś gotował.
-Rozstaw jeszcze szklanki.
Zrobiłam to ci mi kazał.I już chciałam iść do pokoju.
-A ty dokąd ?
-Do swojego pokoju
-Wybierz sobie ubranie które założysz na kolacje.
-Dobra.
-Tylko żadnych bluz i martensów.Ubierz się w sukienkę
-Mhm .
OK, tylko gdzie ja mam to sukienkę?!
Przeszukałam całą szafę.Znalazłam.
Była to moja jedyna sukienka.Założyłam ją tylko raz.
Ubrałam ja i założyłam do tego balerinki.
Ostatni raz przejrzałam się lustrze.Włosy idealnie leżały,a zielona sukienka idealnie przylegała do mojego ciała.
Zeszłam  do salonu.
-Powinnaś nosić sukienki,a nie te spodnie i resztę-Powiedział a raczej stwierdził mój tata.
-Wolę wygodne ubrania.
Chciałam się rzucić na sofę,ale przypomniało mi się ze jestem w sukience.Zrezygnowana usiadłam  w fotel.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.
-Cam idź otwórz ,ja jeszcze muszę  założyć marynarkę.
Poszłam otworzyć gościom.
Otworzyłam drzwi i  zobaczyłam...
______________
No hei Miśki <3
Pewnie mnie zamordujecie że w takim momencie przerwałam xD
 Myślę że się wam spodoba ;]
Liczę na szczery komentarz .
4 KOMENTARZE=5 ROZDZIAŁ ;]
PS;Dziękuję za te 5 komentarzy pod ostatnim rozdziałem <3LOVE YOU ALL





4 komentarze: